Aloha!
Wakacje w pełni. Słońce grzeje jak szalone, a mój stosik książek ugina się pod ciężarem stron... Kusi mnie, by zatopić się w literach na miękkim kocyku i odłączyć się od świata. Jednak skończył się czerwiec, więc nadeszła pora na podsumowanie miesiąca. Książek przeze mnie przeczytanych było 6. Dodatkowo 3 z nich czekają aż natchnie mnie jakiś bardzo miły i wyczekiwany z niecierpliwością pisarsko-recenzencki duch, który pomógłby mi sklecić o nich kilka słów... Jak na razie ani nie widać, ani nie słychać mojego gościa, więc przejdę do zaprezentowania tych kilku pozycji.Niepowszedni: "Porwanie" ~ Justyna Drzewicka
O tej książce już swoją opinię wyraziłam. Jest to jedna z dwóch recenzji, więc na pewno każdy ją znajdzie, ale i tak (http://recenzjebookolusznika.blogspot.com/2016/06/recenzje-ksiazek-1-seria-niepowszedni.html). Pomimo tego chce powiedzieć kilka słów o książce. Otrzymałam ją, biorąc udział w konkursie "Źródła Marzeń", zorganizowanego przez Queverton. Jakoś nie ciągnęło mnie do niej z początku, mimo iż okładka jest naprawdę ładna. Motyw lasu skąpanego w słońcu zawsze mi się podobał, a dwaj jeźdźcy na drugim planie przypominają mi postacie z trylogii "Władcy pierścieni" (prawdopodobnie dlatego że jestem ześwirowana na jej punkcie). Ponadto okładka jest specyficzna w dotyku. Przypomina mi to zamsz, lecz wiem dobrze że nim nie jest. Książka mi się podobała i oceniłam ją na 9/10. Czekam jednak na kolejne części by wydać ostateczny werdykt.
Ps. Warto się czasem sugerować patronatem lubimyczytac.pl
"Saffy i kamienny anioł" ~ Hilary McKay
Przy tej pozycji, nie będę się dużo rozpisywać. Była dla mnie miłym przerywnikiem od fantastyki i chociaż przyjemnie się ją czytało, to nie porwała mnie. Jest napisana w prostym stylu, pełna zabawnych scen i dialogów. Tytułowa bohaterka - Saffy nie jest tu główną postacią, co według mnie jest jak najbardziej pozytywną cechą tej książki. Jest ona opowiadana z perspektywy wielu osób, dzięki czemu możemy lepiej poznać historię i przywiązać się do którejś z postaci. Polecam ją jeśli ktoś tak jak ja chce krótką, ale śmieszną lekturę, która byłaby oderwaniem od niesamowitych światów fantasy (7/10).
"Czas pogardy" ~ Andrzej Sapkowski
Chociaż w swojej recenzji dodałam inną okładkę, to "Czas pogardy" czytałam właśnie w tym wydaniu. Ubolewam nad tym, że miejska biblioteka nie ma tej ładniejszej wersji, ale mówi się trudno. Treść pozostała i tak ta sama. Niestety i moja opinia o początkowych tomach serii (nie na razie nie liczę opowiadań) się nie zmieniła. Trochę się zawiodłam a polecanych przez wszystkich wszędzie książkach, ale zanim ostatecznie powiem co myślę o A. Sapkowskim, chcę przeczytać wszystkie części. Jeszcze wszystko może się zdarzyć...
"Księga strachów" ~ Zbigniew Nienacki
Recenzję tej książki powinnam już skończyć pisać kilka lat świetlnych temu, ale naprawdę uwierzcie, że nie mogę się za nic zabrać. Albo rodzeństwo kradnie komputer, albo rozprasza mnie wszystko wszędzie i nie potrafię sklecić ani jednego sensownego zdania. Zresztą zajmuję się teraz czymś innym. Koniec tłumaczenia się. Czas powiedzieć o książce. Przygody Pana Samochodzika to coś dla początkujących w sferze kryminałów. Ja chyba taką osobą jestem, dlatego części z serii które już przeczytają są dla mnie naprawdę świetne. Czyta się je w ciągłym napięciu, czasem denerwując się na głupotę Pana Samochodzika, a następnie podziwiając jego geniusz (może nie do końca geniusz, ale w każdym razie zapobiegawczość i spryt.) Dużym plusem u mnie są harcerze. Po "Czarnych stopach" i "Leśnej Drużynie" bardzo chciałam zostać harcerzem, ale w okolicy nie ma żadnej drużyny. Tak właśnie umierają marzenia. Tu 3 chłopców odgrywa naprawdę ważną rolę, bo to dzięki nim cała przygoda się rozpoczyna. Przynoszą do mężczyzny Księgę Strachów, w której poprzednio umieścili swoje przeżycia z jednego z obozów. Ciekawy Pan Tomasz od razu wyrusza nad jezioro, by odnaleźć "skarb" oraz wyjaśnić tajemniczą sprawę ogłuszenia jednego z chłopców. Więcej wkrótce, bądźcie cierpliwi.
"Arktyczna przygoda" ~ Eoin Colfer
Seria o Artemisie Fowlu jest przeznaczona dla dzieci. Ja jednak w jakiejś części jestem jeszcze dzieckiem, bo w niektórych momentach nie mogłam się od książki oderwać. Opowiada o nastoletnim geniuszu, który wplątuje się w konflikt z wróżkami, z którego (ledwo) wychodzi zwycięsko. Pełna nowoczesnej broni, zabawnych wypowiedzi książka, oczarowała mnie. Z uśmiechem na twarzy w kierunku najukochańszej na świecie Klaudii, mej przewodniczki życiowej: 8/10.
"Atramentowa śmierć" ~ Cornelia Funke
Jako że niedługo (gdy tylko się ogarnę) zamierzam napisać recenzję całej serii, tu też nie będę pisała zbyt dużo. Okładka mnie zachwyciła, a treść chociaż bardzo długa i rozbudowana, nie ustępowała oprawie graficznej. Odniosłam wrażenie że Cornelia Funke jest bardzo dobrą pisarką i zasługuje na większy rozgłos. Być może w jej rodzinnym kraju zna ją wiele osób, ale w Polsce wiedzą o niej tylko ci, którzy obejrzeli ekranizację. Bardzo nad tym ubolewam, bo pisarka umie barwić się słowami...
Jak na dziś to tyle, bo godzina jest dość późna.
Mam nadzieje że już niedługo skończę to czym akurat się zajmuję (prócz czytania i gromadzenia zaległych postów) i wreszcie zabiorę się za ocenianie.






6 książek w miesiąc to niezły wynik!
OdpowiedzUsuńCzekam na posty. c: